Skyline w skali

Nissan Skyline GT-R to samochód, którego nie trzeba szczególnie przedstawiać. Od lat cieszy się statusem kultowego, przede wszystkim ten z pierwszej serii z roku 1969. Rozchwytywane są też jego modele we wszystkich skalach.

Omawiany model w skali 1:24 to produkt japońskiej firmy Tamiya. Choć pochodzi z roku 1997, dobrze wytrzymał próbę czasu, do tego stopnia, że niedawno wznowiono go jako wersję „Street-Custom” z kilkoma nowymi częściami. Dodano inne felgi, przedni spoiler, pasy bezpieczeństwa i blaszkę fototrawioną a także figurkę kierowcy. Oryginalny model nosi numer 24194, wznowiony – 24335. Komu na tych dodatkach nie zależy, spokojnie może kupić oryginał – o ile jeszcze gdzieś go trafi. Nie bez znaczenia jest też różnica w cenie – wznowiony model jest droższy o kilkadziesiąt złotych.

Co w opakowaniu

Skyline to model „pełny” – z silnikiem, układem przeniesienia napędu i zawieszeniem. W pudełku znajdziemy ramki w kolorze szarosrebrnym, czarnym, chromowaną i przezroczystą. Do tego kalkomanie i metalowe samoprzylepne emblematy.

Model – jak każda Tamiya – sprawia wrażenie „samoskładalnego”. Odlewy są bardzo czyste, punkty mocowania części do ramek dobrze przemyślane, a ślady po wypychaczach z formy umieszczone w miejscach, które w gotowym modelu nie będą widoczne. Możliwość zdjęcia maski zachęca do popracowania nad detalami silnika, choćby okablowanie wręcz wypada dołożyć.

Wnętrze

Dobre wrażenie robi też wnętrze, jedyne, nad czym trzeba pomyśleć, to flock na podłogę (choć ja czasem kładę dywaniki z cienkiego filcu dostępnego w sklepach z materiałami hobbystycznymi). Wnętrze jest zresztą prawie całkiem czarne, dlatego dobrze będzie ożywić je nieco choćby chromowanymi listewkami na boczkach drzwi.

Plastik

Używany przez Tamiyę plastik jest gładki i błyszczący, nadwozie trzeba więc będzie przed położeniem podkładu delikatnie zmatowić. Oryginalny kolor lakieru to srebrny – zatem ja użyję sprayu TS-30 o nazwie Silver Leaf. To dość jasny kolor, użyję więc standardowego, szarego podkładu. Spód podwozia pokryję sprayem TS-82, czyli Rubber Black. Ponieważ część jest czarna, być może obejdzie się bez podkładu. Sądzę,, że tego samego koloru użyję do wnętrza, a zalecone w instrukcji części ciemnoszare pokryję XF-63, czyli German Grey. Ewentualne chromowane detale to robota dla pisaka Molotov Liquid Chrome.

A więc do roboty

Zatem czas zabrać się za Skyline’a – przyznam, że leżał na półce 20 lat, przypomniałem sobie, że go mam, dopiero gdy zobaczyłem jego nowszą wersję. Będę też starać się pisać na bieżąco relację z budowy.

Tekst: Bartosz Ławski, zdjęcia: Paweł Bielak

Nasze recenzje innych modeli znajdziecie tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *