Pony Car 2.0. Mustang Mach-E AWD – pierwsza jazda

Reguły są po to, żeby je łamać. W muzyce, w malarstwie, w architekturze odwaga łamania zasad kreowała wielkie dzieła, dawała początek nowym kierunkom. Ale chcąc łamać reguły trzeba działać z głową, bo zamiast genialnego dzieła można przesadzić i wywołać najwyżej obyczajową aferę. Kiedy Ford przedstawił pierwsze szkice nowego elektrycznego SUV-a, mało kto zwróciłby na nie uwagę, w końcu wszyscy teraz wprowadzają takie samochody. Ładne, designerskie auto, a że elektryczne – cóż, signum temporis. Dopiero gdy do wszystkich dotarło, że ten samochód ma nazywać się Mustang, w sieci zawrzało. Mustang Mach-E – profanacja! Lee Iacocca przewraca się w grobie! Nikt tego nie kupi!

Mustang Mach-E AWD
Złamane reguły

Fakt, z Mustangiem ten samochód ma wspólnego tyle, co koń z koniakiem. Fakt, złamano reguły. Pytanie, co z tego wyszło. Szum marketingowy wokół nowego modelu osiągnięto, wywołano ogromne zainteresowanie. Teraz już sam produkt musiał okazać się na tyle dobry, żeby wybaczono mu zamach na legendę. Mustang Mach-E, jak wiele innych nowości, oczywiście złapał opóźnienie, ale jest. Dotarł do Europy i pierwsze egzemplarze pojawiły się na drogach.

Samochód bez klamek

Wygląda lepiej niż zdjęciach. Zupełnie jakby samochód koncepcyjny zjechał ze stoiska na salonie samochodowym. Muskularna sylwetka (w końcu Mustang to muscle car), duże koła, małe szyby. No i marzenie amerykańskich tunerów – brak klamek. Drzwi otwierają się po naciśnięciu guzika. I jeszcze jedno – na samochodzie nie ma ani jednego logo Forda. Wszędzie, gdzie się da, znajdziemy galopującego konika, znak Mustanga. Zupełnie tak, jakby Ford przymierzał się do utworzenia submarki. Cóż, Corvette już też nie jest Chevroletem.

Wnętrze

Uchylone po naciśnięciu guzika drzwi zapraszają do środka. Kolejne zaskoczenie, bo wewnątrz jest zupełnie inaczej, niż w jakimkolwiek innym Fordzie. Pionowy ekran środkowy o przekątnej 15,5 cala jest chyba wielkości tego w Tesli, zawiera w sobie wszystkie funkcje sterowania. Tylko pokrętło głośności u dołu ekranu jest tradycyjne. Ale wielkość ekranu sprawia, że sterowanie jest łatwe, a podział funkcyjny dobrze rozplanowany.

Pod ekranem duży schowek na telefon z bezprzewodową ładowarką, dalej pokrętło wyboru przełożeń, zresztą takie, jak w każdym Fordzie z automatyczną skrzynią biegów. Uwagę zwraca jednak co innego – jakość wykończenia i użytych do tego materiałów. Tu nie ma twardych plastików jak w pozostałych Fordach, takich samych w Transicie i w Kudze czy Focusie. Wszystko jest wykończone albo miękkim tworzywem, albo obszyte materiałem, jak głośniki zestawu Bang&Olufsen. Jak nie w Fordzie…

Nad głowami pasażerów rozciąga się szklany dach, co dziwne, pozbawiony rolety. Podobno szkło będzie pełnić rolę baterii fotowoltaicznej, generującej dodatkową energię do zasilania na przykład ogrzewania postojowego, ale na razie to tylko zwykły szklany dach. Kto – jak ja – nie przepada za takim patentem, zadowolony nie będzie. Jakaś możliwość zasłonięcia jednak by się przydała.

Brak silnika pod maską

Pod maską wygospodarowano dość duży schowek na torby z kablami, tylny bagażnik nie jest więc niczym zagracony. Owszem, próg załadunkowy umieszczony jest dość wysoko, ale miejsca jest sporo, a po złożeniu oparć tylnego siedzenia uzyskujemy płaską powierzchnię. Jak na awangardowe kształty nadwozia funkcjonalność jest doskonała.

Czysta moc i moment obrotowy

Samochód testowy to najmocniejsza z dostępnych wersji, dwa silniki (napędzające obie osie) generują 351 KM i potężne 580 Nm momentu obrotowego. A że to elektryk, moment dostępny jest zawsze, od startu do osiągnięcia maksymalnej prędkości. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 5,8 sekundy, ważniejsze w mieście jest jednak to do 50 km/h, czyli niecałe 2,5 sekundy. Trudno o szybszy samochód przy starcie spod świateł. A wszystko w typowej dla samochodu elektrycznego ciszy… chyba że ktoś włączy generator dźwięku silnika spalinowego… tak, jest taki. Naprawdę, nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.

Duża bateria = zasięg

Najmocniejsza wersja ma baterię o pojemności 98 kWh, co według Forda zapewni zasięg do ponad 500 km. To oczywiście maksymalna wartość, którą da się uzyskać w optymalnych warunkach. My na jednym ładowaniu przejechaliśmy ok. 400 kilometrów, co i tak jest całkiem przyzwoitą wartością. Jeśli ktoś ma dostęp do szybkiej ładowarki, może do 80% pojemności doładować się w niecałą godzinę.

Mustang tylko z nazwy, czy jednak Mustang pełnej krwi?

Pora odpowiedzieć na najważniejsze pytanie – czy to jest Mustang tylko z nazwy? Cóż, i tak, i nie. Mustang Mach-E nie jest jakąś przełomową konstrukcją. Owszem, jest piękny, szybki i na pewno będzie się nieźle sprzedawać. Ale pierwszy Mustang, ten prawdziwy Pony Car, też był tylko ładnym autem z dość konwencjonalną techniką Forda Falcona. Mimo to jednak stał się legendą. Mustang Mach-E też łamie pewne reguły, ale na dorównanie oryginałowi szans jednak nie ma. Z drugiej strony, konikowi na masce mimo wszystko wstydu nie przynosi. A jak na Forda, jest wręcz rewelacyjny.

Tekst: Bartosz Ławski, zdjęcia: Paweł Bielak

Nasze pozostałe testy znajdziecie tutaj.


Jeśli podoba Ci się Overdrive i to co robimy, to możesz nas wspierać za pośrednictwem serwisu PATRONITE. Uzyskasz dostęp do dodatkowych materiałów i atrakcji. Dla wspierających fanów przewidujemy między innymi: dostęp do zamkniętej grupy na facebooku, własny blog na naszej stronie, gadżety, możliwość spotkania z naszą redakcją, uczestniczenie w testach. Zapraszamy zatem na nasz profil na PATRONITE.

2 myśli na temat “Pony Car 2.0. Mustang Mach-E AWD – pierwsza jazda

  • 3 maja 2021 o 11:20
    Permalink

    Pytanie do redaktorów: jak prowadzi się elektryczny Mustang? Czy podobnie jak dotychczasowe modele Forda?

    Odpowiedz
    • 3 maja 2021 o 13:48
      Permalink

      Prowadzi się zaskakująco dobrze. Nie jest zbyt miękki i nie pływa wcale, natomiast ciężkie baterie umieszczone nisko w podłodze sprawiają że jest idealnie wyważony i środek ciężkości znajduje się najniżej jak to tylko możliwe. Natomiast odczuwalna jest duża masa tego samochodu…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *