Corsa 208. Opel Corsa 1.2 Turbo 6MT i AT8 – test porównawczy

Gdy w latach siedemdziesiątych miejskie samochody zaczęły szturmem zdobywać europejskie rynki, w Oplu ewidentnie zaspali. Ale kiedy się obudzili, podeszli do sprawy bardzo poważnie. Opracowali zupełnie nowy, przednionapędowy model i nawet wybudowali dla niego specjalną fabrykę w Hiszpanii. Duża inwestycja, ale opłacalna – Corsa, czyli mały miejski Opel, została przyjęta bardzo ciepło.

Opel Corsa 1.2 Turbo 6MT

Przez czterdzieści lat doczekała się różnych wersji, była hatchbackiem, sedanem, a czasami nawet kombi. Okazała się świetną bazą a to dla małego sportowego coupé, a to dla dostawczaka bądź wręcz pick-upa. Corsa przestała też być samochodem europejskim, produkowano ją w sumie na czterech kontynentach. Zależnie od rynku występowała jako Opel, Buick, Chevrolet, Holden lub Vauxhall, czyli pod wieloma markami należącymi do General Motors.

Opel Corsa 1.2 Turbo 6MT
Z zewnątrz

Ale przyszedł rok 2017 i markę Opel kupili Francuzi z PSA. Nie chcieli opracowanej jeszcze przez GM szóstej generacji Corsy i postanowili poczekać na swoją, wspólną z nowym Peugeotem 208. Od dwóch lat mamy zatem na rynku Corsę niemal z francuskim bratem identyczną. Owszem, nadwozie jest inne, choć wyraźnie widać, że zbudowane na tym samym szkielecie. Zdania są podzielone, jednym bardziej podoba się 208, innym – a sam się do nich zaliczam – nieco bardziej stonowana i trochę bardziej proporcjonalna Corsa.

Opel Corsa 1.2 Turbo 6MT

Generalnie jednak jest to prawie ten sam samochód. Jedyne, czego Opel Corsa jeszcze nie ma, to charakterystyczny dla nowych Opli przód o nazwie Vizor, po prostu w 2019 roku go nie stosowano. Można, a nawet należy się jednak spodziewać szybkiego liftingu, w którym zostanie wprowadzony. Mam nadzieję, że projektanci postarają się bardziej i nie będzie wyglądać jak doklejony na siłę, jak na przykład w Crosslandzie.

Wnętrze

Opel Corsa odróżnia się też wnętrzem, nie tak awangardowym jak w Peugeocie, a dzięki temu przyjaźniejszym dla użytkownika (to znów, naturalnie, osobista opinia autora). Mamy więc tradycyjny układ wskaźników za kierownicą, a nie nad nią, klimatyzację sterowaną pokrętłami, a sama kierownica też jest typowa dla Opla – czyli z przyciskami w formie okręgów. W wersji Elegance Business znajdziemy automatyczną klimatyzację, podgrzewane fotele i kierownicę. Nie ma natomiast fabrycznej nawigacji – jest połączenie Apple Car Play lub Android Auto. Niestety zabrakło bezprzewodowej ładowarki do telefonu, zatem korzystając z tych energochłonnych aplikacji trzeba telefon ładować normalnie, kabelkiem.

Opel Corsa 1.2 Turbo 6MT

Fotele, choć proste i ręcznie regulowane, są dobrze wyprofilowane i wygodne, na pewno zaś lepsze niż te z Peugeota. Całość sprawia jednak dość smutne, ciemne i plastikowe wrażenie, wygląda jak samochód wyspecyfikowany pod flotowego klienta z jakiejś dużej wypożyczalni. Dla kogoś, kto ląduje na lotnisku w obcym mieście, a musi się jakoś poruszać, nic więcej nie jest potrzebne.

Kiepsko natomiast wyszła zamiana normalnych, analogowych zegarów na wyświetlacz cyfrowy. Owszem, jest czytelny, owszem, podstawowe dane są dostępne, ale całość sprawia wrażenie, jakby projektanci nie mieli pomysłu na wykorzystanie ekranu. To też jest zresztą typowe czepianie się, pamiętajmy, że mamy do czynienia z samochodem segmentu B. Zatem żadnych cudów oczekiwać nie należy. Wyposażenie i tak jest bardzo przyzwoite.

Napęd

O ile jednak wygląd czy wnętrze to tylko pokrewieństwo z 208, o tyle technicznie mamy już pełną tożsamość. Do napędu Corsy służy więc trzycylindrowy silnik o pojemności 1,2 litra – przynajmniej coś więcej niż standardowy karton mleka… Nie przepadam za tą jednostką. Jechać, jedzie, choć tutaj mamy do czynienia ze słabszym, stukonnym wariantem. Ale o nieparzystej liczbie cylindrów nie daje się zapomnieć. Pracuje jak lekko uszkodzona maszyna do szycia, wibruje, i generalnie żadnej przyjemności z jazdy nie  daje.

Na szczęście przycisk wyłączający system Start-Stop umieszczony jest bardzo wygodnie tuż przy drążku zmiany biegów. Każdą jazdę należy rozpocząć od użycia tego magicznego guzika. Nie jest też przesadnie oszczędny, chociaż zmieściliśmy się w okolicach 6,5 litra. Sześciobiegowa skrzynia manualna pracuje całkiem przyzwoicie, ale, oczywiście, w miejskim samochodzie dużo wygodniejszy byłby automat. Powtórzę jednak, że szara, dość niepozorna Corsa to typowa oferta flotowa. Prywatni klienci rozglądają się raczej za czymś ciekawszym.

Opel Corsa 1.2 Turbo 6MT
Manual czy jednak automat? Sprawdzamy.

I znajdują – porównawczo wsiadam do użyczonej przez zaprzyjaźnionego dealera Corsy z automatem, w dużo lepiej wyposażonej wersji GSi-line. Od razu robi się przyjemniej i przyjaźniej. Wnętrze rozjaśniają kolorowe wstawki, mamy lepsze, trochę bardziej „sportowe” fotele, klimatyzacja jest dwustrefowa, do tego bezkluczykowy dostęp i elektryczny hamulec pomocniczy, aczkolwiek bez systemu Auto Hold. Ale tego chyba w żadnym Peugeocie nie ma, widać bracia Francuzi jeszcze tej skomplikowanej technologii nie opanowali.

To, co najważniejsze, to ośmiobiegowy automat i możliwość wyboru trybów jazdy. Z trzech – Eco, Normal i Sport – do jazdy nadaje się tylko jeden. Jak nietrudno zgadnąć, jest to tryb Sport. Nagle okazuje się, że te sto koni z trzech cylinderków to wcale nie tak mało, bo autko robi się całkiem żwawe. Trybu Eco natomiast należy unikać jak ognia, bo spowalnia samochód na tyle, że robi się to po prostu niebezpieczne. Taka Corsa, ładniejsza, z dwukolorowym nadwoziem i lepszym wyposażeniem, jest oczywiście o kilkanaście tysięcy droższa. Gdybym miał wybierać dla siebie, nie wahałbym się ani chwili.

Opel Corsa 1.2 Turbo AT8
Ile Opla w Oplu?

Tak naprawdę nie wiemy, co by było, gdyby Francuzi nie uparli się być globalnym superkoncernem i nie zaczęli ekspansji od Opla. Jak wyglądałby nowy Opel Corsa opracowany całkowicie przez Niemców, ten, którego nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć? Czy też znalazłby się w ślepej uliczce motoryzacji, którą moim zdaniem są silniki trzycylindrowe, czy też na przykład rozwijano by znakomity oplowski silnik 1,4 TwinPort? Tak, wiem, w poprzedniej, ostatniej stuprocentowo oplowskiej Corsie też był litrowy silnik trzycylindrowy, chociaż powodzeniem się nie cieszył. Ale przynajmniej był wybór. No i była Corsa GSi, a nawet OPC, o których już mało kto pamięta, a szkoda. Szkoda też, że żaden z modeli Opla (poza przeznaczoną do odstrzału Insignią) to już nie jest 100% Opla w Oplu. Bo te może 20, które zachowano na odróżnienie się wizualnie, to trochę za mało.

Opel Corsa 1.2 Turbo 6MT

Tekst: Bartosz Ławski, zdjęcia: Paweł Bielak

Nasze pozostałe testy znajdziecie tutaj.


Jeśli podoba Ci się Overdrive i to co robimy, to możesz nas wspierać za pośrednictwem serwisu PATRONITE. Uzyskasz dostęp do dodatkowych materiałów i atrakcji. Dla wspierających fanów przewidujemy między innymi: dostęp do zamkniętej grupy na facebooku, własny blog na naszej stronie, gadżety, możliwość spotkania z naszą redakcją, uczestniczenie w testach. Zapraszamy zatem na nasz profil na PATRONITE.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *