Ideologia gender. Nissan Micra IG-T 100 xTronic – test

Proszę się nie obawiać, nie będę wygłaszać kazania. Samochód to samochód, nie ma znaczenia, czy za kierownicą siedzi kobieta, mężczyzna, czy też, jak się ostatnio mawia, osoba niebinarna. Jednak polityczna poprawność sobie, a rynkowa rzeczywistość sobie. Nie jest tajemnicą, że producenci od lat opracowują modele, które mają cieszyć się większą popularnością wśród damskiej części klienteli. Co prawda modele skierowane – teoretycznie – tylko do kobiet nie odniosły sukcesu. Dodge po fiasku modelu LaFemme nigdy już na taką „genderyzację” sobie nie pozwolił, podobnie Renault, kiedy okazało się, że R4L Parisienne kupują także mężczyźni. Ostatnio krótkie serie „kobiece” wypuszczał Citroen, ale już ich na rynku nie ma. Uznano, poniekąd słusznie, że po prostu pewne modele akurat kobietom podobają się bardziej niż mężczyznom. W Europie są to głównie małe samochody miejskie. W Stanach przez lata ulubionym samochodem Amerykanek był po prostu Chrysler Voyager.

Wyrośnięty, słodki maluch

Jednym z samochodów, które od zawsze chętniej kupowały kobiety niż mężczyźni, jest Nissan Micra. To był taki słodki maluch, w poprzedniej generacji wręcz śmieszny ze swoją okrągłą sylwetką i „zdziwionymi” światłami. Obecna Micra co prawda wydoroślała, jest bardziej podobna do Renault Clio niż poprzedniej Micry (co nie dziwi, bo z Clio dzieli technikę), ale nadal uśmiecha się bardziej do klientek niż klientów. Jak wiadomo, dobrą kreację tworzą właściwe dodatki. Tutaj Micra jest jednym z mistrzów: dopasowana kolorystyka karoserii i wnętrza, miłe drobiazgi typu zestaw audio z głośnikami w zagłówku itd. Parkowanie w wielkim mieście ułatwia kamera cofania, do bagażnika wejdą zakupy, a z tyłu zmieszczą się dwie osoby – przy odrobinie samozaparcia nawet dwa foteliki dla dzieci. Naprawdę, do poruszania się głównie w mieście nic więcej nie jest potrzebne. To, co pod maską, nie ma większego znaczenia. Tym ekscytują się faceci.

Napęd

Ale – prawdę powiedziawszy – nie ma się czym ekscytować. Jak większość małych samochodów, Micra ma silnik trzycylindrowy o pojemności jednego litra. Mimo turbosprężarki nie jest zbyt wysilony, jego moc to tylko 100 KM. Trudno też mówić o imponującym momencie obrotowym – 144 Nm przy 2000 obrotów to raczej niewiele. Poruszając się Micrą należy więc uzbroić się w cierpliwość. Tym bardziej, że samochód wyposażono w skrzynię CVT.

Skrzynia CVT

To rozwiązanie tańsze od klasycznego hydraulicznego automatu lub skrzyni dwusprzęgłowej, zatem jako ułatwienie dla samochodu miejskiego wydaje się całkiem rozsądnym wariantem. Sama skrzynia CVT (Continously Variable Transmission, po polsku zwana wariatorem) jest zresztą bardzo cwanym pomysłem. Teoretycznie konstrukcja jest genialna w swej prostocie (pierwsze szkice takiej przekładni sporządził ponoć już Leonardo da Vinci). Przenosi ona bowiem napęd w sposób ciągły, nieprzerwany zmianą przełożenia. Realizuje się to poprzez dwa koła stożkowe, połączone pasem lub łańcuchem. W miarę przysuwania lub odsuwania się ich od siebie przenoszony napęd pozwala przyspieszać lub zwalniać.

Podanie o przyspieszenie

W praktyce wygląda to dużo gorzej. Wciśnięcie gazu to tylko złożenie podania o przyspieszenie. Po jego rozpatrzeniu najpierw rosną obroty, ale na przyspieszenie nadal trzeba poczekać. Następuje ono dopiero wtedy, gdy moment obrotowy na to pozwoli. A w niewielkim silniku z turbiną zakres pomiędzy maksymalnym momentem a maksymalną mocą znajduje się raczej w pobliżu góry skali obrotomierza. A przecież, zgodnie z założeniami konstrukcyjnymi, przyspieszanie powinno odbywać się praktycznie bez wzrostu obrotów. Tak się w końcu dzieje, jednak na wygranie sprintu spod świateł Micrą nie ma co liczyć.

Plusy

Na plus trzeba jednak zaliczyć fakt, że konstruktorom Nissana udało się wyeliminować nieprzyjemne wycie związane z rosnącymi bez zmiany przełożenia obrotami. Silnik po prostu nie wykręca się do samej góry. A że z dołu, jak każda trzycylindrówka, nie idzie zbyt chętnie, przyspieszenia nie powalają. Żeby pojechać szybciej trzeba cisnąć bardzo mocno. Nie daje to prawie nic poza wzrastającym zużyciem paliwa. Ale, ale – w normalnej jeździe miejskiej zupełnie to nie przeszkadza. Podkreślam – normalnej. Czyli takiej bez nadmiernego pośpiechu, spokojnej i płynnej. No i, naturalnie, z miejskimi prędkościami. Jak byłoby w trasie, nie wiem i nie jestem pewny, czy chcę wiedzieć. Z całą pewnością wyprzedzanie będzie problemem, a przy prędkościach autostradowych może być bardzo głośno. Micra jest jednak samochodem typowo miejskim, a w gęstym ruchu przyjemniej się jedzie nie zmieniając biegów.

Dlaczego Nissan zdecydował się na ten akurat rodzaj skrzyni, nie wiem. Jest przecież do dyspozycji dwusprzęgłowa EDC opracowana przez Renault i z powodzeniem używana w większych Nissanach. Możliwości są dwie: albo chodzi o koszty, albo też w Renault pilnują, żeby Micra nie była nazbyt konkurencyjna wobec Clio. Bo teraz Clio z silnikiem 1.3 TCe i siedmiobiegową EDC jest poza zasięgiem Micry w każdej kategorii. Nissan oferuje jeszcze wersję N-Sport, z silnikiem mocniejszym o 17 KM i skrzynią manualną. Trochę szybsze to jest, ale dużej poprawy nie należy się spodziewać.

Czy warto? Tak!

Ale Micra w najdroższej wersji Tekna i z tym właśnie, też drogim, zespołem napędowym, kosztuje – po doposażeniu w kilka dodatków – 75 tysięcy złotych. Jeszcze pięć czy dziesięć lat temu taka cena za miejski samochód wydawałyby się mocno wygórowana. Dzisiaj jednak jest to zupełna norma. Tym bardziej, że naprawdę nie każdy jest petrolheadem oceniającym samochody pod kątem mocy, przyspieszenia, czy prędkości maksymalnej. Dla takich osób Micra będzie dobrym wyborem. Szczególnie ta pomarańczowa, do której można dobrać lakier do paznokci i szminkę. Tak, wiem, jestem męską szowinistyczną świnią. Ktoś musi być.

Tekst: Bartosz Ławski, zdjęcia: Paweł Bielak

Nasze pozostałe testy znajdziecie tutaj.


Jeśli podoba Ci się Overdrive i to co robimy, to możesz nas wspierać za pośrednictwem serwisu PATRONITE. Uzyskasz dostęp do dodatkowych materiałów i atrakcji. Dla wspierających fanów przewidujemy między innymi: dostęp do zamkniętej grupy na facebooku, własny blog na naszej stronie, gadżety, możliwość spotkania z naszą redakcją, uczestniczenie w testach. Zapraszamy zatem na nasz profil na PATRONITE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *