Po prostu przestrzeń. Renault Espace Initiale Paris dCi EDC – test

Espace to po francusku przestrzeń. Po prostu, w dosłownym tłumaczeniu. Trudno się zatem dziwić, że Francuzi w ten nieskomplikowany sposób nazwali swojego pierwszego minivana. Praktyczni i dość plebejscy Amerykanie wymyślili Chryslera Voyagera. Francuzi natomiast, jak to oni, zrobili taki samochód całkowicie po swojemu – i tak narodził się Renault Espace. Nie miał przesuwanych tylnych drzwi, miał za to sześć lub siedem miejsc  i sporo miejsca na bagaż.

Renault Espace Initiale Paris dCi EDC
35 lat i piąta generacja Espace

Przez 35 lat doczekaliśmy się już piątej generacji tego modelu. Nie wygląda już jak tradycyjny minivan, to raczej minivan-crossover, ale nadal ma siedem miejsc (no dobrze, 5+2). I to właściwie jedyne, co łączy Renault Espace z minivanami, bo tak naprawdę jest to samochód osobowy klasy wyższej o zwiększonej pojemności. Tak, wiem, crossover brzmi lepiej. Ale na malejącą popularność minivanów była to dobra odpowiedź. Teraz już kupując Espace nie zdradzamy, że mamy dużą rodzinę. W przypadku wyboru wersji pięcioosobowej mamy po prostu ogromne kombi…

Renault Espace Initiale Paris dCi EDC
Wnętrze

W ubiegłym roku Renault Espace poddano drobnemu liftingowi. Z zewnątrz zmiany trudno zauważyć, najważniejsza to matrycowe reflektory LED. Nieco więcej zmieniono wewnątrz. Kierowca ma do dyspozycji bardzo duży i bardzo wygodny fotel, elektrycznie sterowany, z pamięcią ustawień, wysuwanym siedziskiem i regulacją podparcia lędźwiowego – pasażer zresztą też. Oba fotele mają funkcję masażu, są wentylowane i podgrzewane. Obite miękką skórą, z wielkimi zagłówkami, bardzo przypominają te z luksusowego SUV-a Renault Koleos.  

Tunel środkowy to właściwie nie tunel, a most pomiędzy centralną konsolą a schowkiem w podłokietniku. Zmieszczono w nim miejsce na dwa cupholdery i dodatkową półeczkę. Pod spodem zaś bezprzewodową ładowarkę i złącza USB. W stosunku do modelu przedliftowego  zmiany są niewielkie – dołożono przycisk systemu Auto Hold, a wspomniane cupholdery osłonięto podwójną, zwijaną roletą. Nowe są pokrętła sterujące temperaturą, i – taki sam jak we wszystkich poliftowych Renault – ekran centralny, z systemem Easy Link. No i takie same cyfrowe zegary, doskonale czytelne i z możliwością konfiguracji.

Jazda

Typowo dla Renault, podstawowym trybem jazdy jest teraz konfigurowalny MySense. Można ustawić tryb pracy silnika, siłę wspomagania, ustawienie amortyzatorów. Tu najwłaściwszym dla charakteru samochodu będzie tryb Comfort. Ale żeby cieszyć się naprawdę komfortową podróżą, warto zrezygnować z dwudziestocalowych felg na rzecz o numer mniejszych. Niby nic, a różnica naprawdę odczuwalna.

Jedynie słusznym wyborem do samochodu na długie trasy – a tu Renault Espace sprawdza się doskonale – jest mocny diesel. Dwulitrowa jednostka o mocy 200 KM i momentem obrotowym 400 Nm to najlepszy (i teraz jedyny) silnik do tego minivana. Połączony z sześciostopniową, dwusprzęgłową skrzynią EDC jest dynamiczny, ale i oszczędny. W trasie przy spokojnej jeździe na wyświetlaczu spalania bez problemu pokazuje się szóstka. W mieście najwyżej ósemka. To wszystko zresztą przy wyłączonym systemie Start-Stop. Działa on z normalnego rozrusznika, czyli dość nerwowo i głośno. Tu warto by było pomyśleć o układzie miękkiej hybrydy.

Mimo dobrego wyciszenia nie daje się jednak zapomnieć, że pod maską pracuje diesel. Podczas postoju do kabiny docierają delikatne, ale denerwujące wibracje. Jeszcze gorzej jest, dopóki silnik nie osiągnie właściwej temperatury – a rozgrzewa się dość długo. To jednak tylko trochę takie czepianie się – przecież każdy diesel tak ma. Nie można natomiast narzekać na liczbę przełożeń, sześć spokojnie wystarczy. To nie benzyna, obroty nawet przy wyższych prędkościach rzadko przekraczają dwa i pół tysiąca.

4Control

Espace jest kolejnym modelem Renault z seryjnie zainstalowanym systemem czterech kół skrętnych 4Control. Samochód jest jednak na tyle duży, że nie zabiera on miejsca ani w bagażniku, ani też nie powoduje zmniejszenia zbiornika paliwa. Pomaga natomiast przy manewrowaniu.

Renault Espace Initiale Paris dCi EDC
Podsumowanie

Paradoksalnie, decyzja o zrobieniu z minivana czegoś w rodzaju crossovera nie odebrała jednak Espace klientów, rzekłbym wręcz, że poszerzyła ich grono. To już nie jest tylko samochód rodzinny, to coś w rodzaju niebanalnej limuzyny – miejsca jest naprawdę mnóstwo, a że z tyłu są trzy oddzielne fotele – środkowy można po prostu wyjąć. Wtedy komfort jest niemal nieograniczony. Jednocześnie, jako siedmioosobowy (jednak) minivan to idealne auto rodzinne, nawet na bardzo długie podróże. Poliftowy Espace z silnikiem zwanym Blue dCi i skrzynią EDC kosztuje – w wersji Initiale Paris z kilkoma dodatkami – 217 tysięcy złotych. Z jednej strony dużo. Z drugiej – trudno znaleźć bezpośrednią konkurencję, bo innych takich samochodów po prostu na rynku nie ma. Pomysł z uratowaniem minivana poprzez przebranie go za crossovera okazał się jednak naprawdę znakomity…

Tekst: Bartosz Ławski, zdjęcia: Paweł Bielak

Nasze pozostałe testy znajdziecie tutaj.


Jeśli podoba Ci się Overdrive i to co robimy, to możesz nas wspierać za pośrednictwem serwisu PATRONITE. Uzyskasz dostęp do dodatkowych materiałów i atrakcji. Dla wspierających fanów przewidujemy między innymi: dostęp do zamkniętej grupy na facebooku, własny blog na naszej stronie, gadżety, możliwość spotkania z naszą redakcją, uczestniczenie w testach. Zapraszamy zatem na nasz profil na PATRONITE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *