MotoryzacjaNajważniejszeTesty

Francuski łącznik. Opel Crossland 1.2 PureTech EAT6 – test

Kiedy grupa PSA wykupiła Opla, śmiechom i żartom nie było końca. Bo też i dziwnie wyglądała ta transakcja, wydawałoby się, że francuskiej i niemiecko-amerykańskiej filozofii motoryzacji nie da się skutecznie połączyć. Przyznam, że należałem do grupy szyderców, którzy natychmiast rzucili się na „Citropla”. Po cichu jednak liczyłem na to, że Francuzi przynajmniej nie zaszkodzą.

Opel Crossland 1.2 PureTech EAT6
Crossover

Na pierwszy nowy model nie trzeba było długo czekać. Oczywiście był to SUV. Nie bardzo wiadomo dlaczego, bo Opel miał już w ofercie SUV-a własnej konstrukcji, czyli Mokkę. Tymczasem nowy Opel Crossland jest do niej zbliżony wielkością, na dodatek po jego wprowadzeniu z gamy zniknął najmniejszy minivan, czyli Meriva. Wyglądało to tak, jakby Francuzi chcieli za wszelką cenę przeszczepić do Opla swoją manię zastępowania wszystkiego, co się da, SUV-ami i crossoverami. Zgodnie z tą logiką zresztą po wprowadzeniu następnego modelu, większego SUV-a o nazwie Grandland, z oferty wyparowała Zafira, która teraz jest busem a nie kompaktowym minivanem.

Opel Crossland 1.2 PureTech EAT6
Restyling i nowy oplowski przód

Opel Crossland jest autem, po którym widać, że było konstruowane w pośpiechu. Wygląda tak, jakby projektowały je niezależnie od siebie trzy osoby, a czwarta połączyła te projekty w coś w rodzaju całości. Wszyscy przy tym starali się jak mogli, żeby wyglądał jak Opel, zawarli więc w Crosslandzie 200% Opla w Oplu. W swoim, oczywiście, mniemaniu. Stąd głębokie przetłoczenia na drzwiach, chromowana listewka wzdłuż dachu, zabiegi zastosowane poprzednio w modelu Adam, który… tak, nie jest już produkowany.

W efekcie z boku Opel Crossland przypomina rysunek kapelusza, czyli węża, który zjadł słonia – tak, ten z „Małego Księcia”. No, nie jest to arcydzieło designu. Crosslanda spróbowano uratować liftingiem, po którym wygląda tak, jakby kolejna, piąta osoba „wpasowała” mu na siłę nowy oplowski przód. Być może szósta zaś wpadła na pomysł, że urody dodadzą czerwone listewki…

Napęd

Do zbudowania Crosslanda wykorzystano technologię z modeli Peugeot 2008 i Citroen C3 Aircross – tyle, że poprzedniej generacji. Mamy zatem silnik 1.2 PureTech, trzycylindrowy oczywiście, który podobno generuje 130 KM. Współpracuje toto z sześciobiegowym automatem, leniwym jak jego twórcy po butelce vin rouge. Na pocieszenie dodam, że skrzynia zawsze pracuje tak, żeby wykorzystać dostępny moment obrotowy, nie pozwala więc na nadmierny spadek obrotów.

I to w zasadzie jedyna zaleta tego zespołu napędowego, bo silnik ani przez chwilę nie pozwala zapomnieć, że ucięto mu jeden cylinder,  za którym ewidentnie bardzo tęskni. Pracuje jak uszkodzona maszyna do szycia, trzęsie się jak w febrze przenosząc te wibracje na cały samochód. Na szczęście przycisk wyłączający system Start-Stop umieszczono w łatwo dostępnym miejscu – a należy go użyć zaraz po uruchomieniu silnika, bo działa bardzo wolno i nieprzyjemnie.

Opel Crossland 1.2 PureTech EAT6
Wnętrze na plus

Większych zastrzeżeń za to nie można mieć do wnętrza Crosslanda. Fotele są – jak w zdecydowanej większości Opli – rewelacyjne. Zbudowane według zaleceń AGR, organizacji zajmującej się walką ze schorzeniami kręgosłupa, rzeczywiście pomyślane są tak, żeby jazda nie była męcząca nawet dla kogoś, kto ten kręgosłup ma w kiepskim stanie. Nie pożałowano też reszty komfortowego wyposażenia, jak dwustrefowa klimatyzacja (sterowana normalnie, pokrętłami) czy całkiem sprawnie działająca nawigacja. Chociaż multimedia, niemal bezpośrednio przeniesione z Peugeota, nie są mistrzami responsywności.

Niestety, w samochodzie testowym zabrakło fajnego gadżetu, który zapamiętałem z przedliftowego Crosslanda, czyli składanej i przesuwanej tylnej kanapy. Tutaj, owszem, można złożyć oparcia, ale w bagażniku zabrakło półki, która – odpowiednio umieszczona – pozwalała uzyskać płaską powierzchnię.  Mimo to miejsca jest sporo, a sam bagażnik dość duży i głęboki.

Crossland czy jednak Mokka?

Jednego jednak nie rozumiem – po co w ogóle Crosslanda utrzymywać na rynku, skoro jest już całkiem nowa Mokka. Także zbudowana na bazie Peugeota 2008 – ale już nowego, skonstruowanego na nowej platformie. A to pozwala zastosować na przykład ośmiobiegowy, dużo lepiej działający automat. O hybrydzie czy wersji całkowicie elektrycznej nie wspominając. Komuś widać bardzo zależy na tym, żeby zainwestowane swego czasu w Crosslanda pieniądze odzyskać. To się nie uda, bo nie może, ten samochód zestarzał się błyskawicznie. Ale gdyby nie on, nie moglibyśmy podśmiewać się z „Citropla” o urodzie małego czołgu porucznika Grubera…

Opel Crossland 1.2 PureTech EAT6

Tekst: Bartosz Ławski, zdjęcia: Paweł Bielak

Nasze pozostałe testy znajdziecie tutaj.


Jeśli podoba Ci się Overdrive i to co robimy, to możesz nas wspierać za pośrednictwem serwisu PATRONITE. Uzyskasz dostęp do dodatkowych materiałów i atrakcji. Dla wspierających fanów przewidujemy między innymi: dostęp do zamkniętej grupy na facebooku, własny blog na naszej stronie, gadżety, możliwość spotkania z naszą redakcją, uczestniczenie w testach. Zapraszamy zatem na nasz profil na PATRONITE.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *